Clary's POV.
Przetarłam lekko zaspane oczy i rozejrzałam się dookoła.
Poszłam spać w ubraniach, pięknie Clary, pięknie.
Wstałam przeciągając się na wszystkie strony, po czym chwyciłam ręcznik i poszłam pod prysznic.
Tego właśnie było mi trzeba, chwila dla mnie. Kojące kropelki gorącej cieczy uderzały w moje ciało, przez co cicho jęknęłam. Zmyłam z siebie delikatnie balsam, oraz szampon, po czym wyszłam z kabiny i okryłam się ręcznikiem.
Nałożyłam na siebie jakieś czarne,mocno obcisłe rurki i flanelową, ciemną koszulę, po czym pomaszerowałam na dół. Jakoś w połowie drogi się wróciłam. Zapomniałam jeszcze jednej rzeczy. Z szafki obok łóżka wyciągnęłam jeden z najlepszych pistoletów i włożyłam go sobie do tylnej kieszeni spodni.
Teraz jest idealnie.
-Dobrze, że zeszłaś. - odwrócił się do mnie Peter.
-Bo? -zrobiłam dziwną minę.
-Bo mam dla ciebie następne zadanie. -podrapał się po karku.
Pokiwałam twierdząco głową, po czym dosiadłam się do towarzystwa.
-Musisz zabić syna Markusa.
Popatrzyłam na nich tępym wzrokiem.
-Jego syna? -spytałam z niedowierzaniem.
Przytaknął.
-Czemu Berton, albo George nie mogą tego zrobić?-pytałam dalej pokazując palcem na mężczyzn siedzących w kole.
Wszyscy uśmiechnęli się pod nosem, co było rzadkie.
-Bo będziemy cie wtedy osłaniać, idiotko. - sprostował Berton.
-Jak do mnie powiedziałeś? -wybuchnęłam.
-Idiotko, a co? -uśmiechnął się rozbawiony.
Rzuciłam się na niego i przystawiłam mu pistolet do głowy.
-Jeszcze raz powiesz na mnie złe słowo,a skończysz jako żarcie dla psów. -warknęłam i zeszłam z mężczyzny.
Wszyscy patrzyli na mnie zaskoczeni moim nagłym przypływem adrenaliny.
-To twoje zadanie. Jeśli wykonasz je dobrze, zostaniesz na stałe. -przerwał ciszę.
Ten cały Bieber był najgorszym przeciwnikiem jakiego Peter mógłby mi wybrać. I ja miałam go zabić? To niedorzeczne.
Justin's POV.
Okej, mam dwa dni na zabicie tej suki i udowodnienie ojcu, że jestem najlepszy.
Wiem, że będę musiał długo przepraszać tego tam u góry za zabicie damy, ale musze w końcu pokazać kto jest tym najlepszym, a z taką lafiryndą jak ona to nawet się nie namęcze.
-Stresik? - spytał znajomy mi głos.
-Przed czym niby?
-Wiesz, że musisz ją zabić? -znów zapytała z pogardliwym wyrazem twarzy.
- Kolumb kurwa. -zakpiłem.
-Na żartach daleko tu nie zajdziesz...ta cała Clary jest o wiele lepsza niż ją oceniasz. Czy ty masz pojęcie ile naszych zabiła? -usiadła na fotel i lekko otarła twarz.
-A co mnie to kurwa obchodzi? Zabije tą suke, a potem udowodnię wam wszystkim, że jestem godzien tej fuchy. -potarłem ręką o ręke.
-Powodzenia Bieber. -zachichotała po czym wyszła bez słowa.
Następna suka.
_________________________________________________________________________
;oooooo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz