niedziela, 1 grudnia 2013

Three.

Justin's POV.
 Mam czas,nie mam cierpliwości. Każdy głos okropnie mnie denerwował,dosłownie każdy,nawet moje oddychanie. Próbowałem przez krótki czas nie oddychać i kontynuować swoją czynność,ale pomyślałem że szybciej się uduszę. Nagle wpadłem na dosyć niezły pomysł. Oczywiście nie będzie on prosty,tak jak całe te pokurwione życie,ale no cóż.
Chwyciłem klucze od mojego samochodu i wybiegłem z domu. Usiadłem za kierownicą parę razy obmacując ją rękami po czym odpalając wyjechałem na ulicę. Jeszcze chwilę rozmyślałem czy aby nie robię wszystkiego pochopnie, czy aby nikt mnie nie śledzi i zaraz mnie nie zabije...nie zdecydowanie nie,wyluzuj chłopie, wszystko będzie dobrze.
__________________________________________

-Czego tu szukasz Bieber? -już z daleka usłyszałem krzyk mojego starego przyjaciela.
-Lukas chłopie. -przybiłem z nim piątke. -Mam sprawe. -uśmiechnąłem się chytrze.
-Właź. -pociągnął mnie na zaplecze i zamknął za nami drzwi.
Usiadłem na skórzanej kanapie i przyglądałem się pomieszczeniu.
-Nic się tu nie zmieniło. -oznajmiłem, co było prawdą.
-Faktycznie. Ostatnio nie mam głowy do porządków,ale wracając do ciebie........-pomachał ręką zachęcająco.
-Potrzebne mi informacje,jak najwięcej informacji.
-Bieber......-westchnął znudzony. -do rzeczy stary.
-Clary. -prawie zwymiotowałem na wymówienie tego imienia. -Musze zabić suke,a do tego potrzebne mi wszystkie informacje o niej.
Mężczyzna potarł twarz i jednocześnie zmierzwił swoje siwe włosy stawiając je na baczność.
-Okej. -westchnął. -pomogę.

Clary's POV.
-Peter,mamy go! -krzyknął Marco z pokoju obok.
Oboje wystartowaliśmy jak na wezwanie.
-Jest na barakach.
-Co on do cholery robi na barakach? -spytałam zdziwiona.
Nikt nie zamierzał mi odpowiedzieć.
-Jedź tam,Clary,śledź go. Niedługo się spotkamy. -ponaglił mnie Peter.
Przytaknęłam ruchem głowy i ruszyłam do wyjścia.
-A i Clary. -głos mojego brata zatrzymał mnie.
-No? -odwróciłam się.
-Nie daj się przypadkiem zastrzelić,chce jeszcze mieć siostrę. -zakpił ze mnie.
-Nie śmieszne. -pomachałam głową po czym spokojnie wyszłam z domu i udałam się do mojego auta.
Wyjechałam na jezdnię i ruszyłam w stronę południową naszego miasta. Tam znajdowały się jedyne  w mieście baraki- miejsce opuszczone przez Boga.
Zaparkowałam na tyłach starych przyczep kampingowych i bez niepotrzebnego szmeru pokierowałam się w stronę pierwszych lepszych głosów.
-Jest silna,widzisz ją jak jest już za późno. Wydaje się wszystkim że to tylko mała dziwka,która jest nieszkodliwa,ale to tylko zmyłka. Tutaj się o niej nie mówi. -mówił pół szeptem jakiś facet. -Tylko nieliczni,którzy nie mieli nic na sumieniu ją widzieli i wiesz co o niej mówili? Że jest tak seksowna,że gdybyś nawet miał ją zabić nie zrobiłbyś tego. -mówił z uznaniem.
Pokierowałam się bardziej do okna,żeby mieć lepszy obraz.
-Jeśli rzeczywiście tak interesuje cie ta cipa- Clary to powinieneś pójść do jakiegokolwiek pabu. Jest sławna.
Pierwszy raz się tak poczułam. A mianowicie jak zabójca,ktoś kogo poznało całe miasto. Ten facet nie znając mnie w ogóle głosi teologię o tym jaka jestem. Nigdy nie miałam większej ochoty kogoś zabić jak teraz.
Usłyszałam lekki szmer.
-Dzięki stary,pomogłeś mi. -odkaszlnął i otworzył sprawnie drzwi.
Szybko pobiegłam do samochodu i się w nim skuliłam czekając aż odjedzie. W końcu to się stało,a ja pokierowałam się tuż za nim.
Jego samochód wjechał na parking starych magazynów, i na siedzibę ich gangu.
Teraz czułam się nieswojo.
Udając że dalej jadę, zaparkowałam w odległości paru metrów i po cichu udałam się do jednego z magazynów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz